A oto i powstał serwis naloty.pl, który zbiera zgłoszenia o nalotach Policji na mieszkania, firmy czy akademiki zwane powszechnie nalotami. Każdy może dodać nowe zgłoszenie, skomentować inne zgłoszenia etc. W serwisie porady jak chronić się przed nalotem, jak postępować podczas nalot i po nalocie. Uczy skąd czerpać legalne oprogramowani i edukuje w dziedzinie prawa autorskiego i prawa własności intelektualnej.
Zapraszam na naloty.pl
Cytat z jednego odcinka Magdy M: “Nie umiem… Nie mogę tego zrobić… Przecież nigdy nie zrywałam zaręczyn…”. Ten cytat chyba nie wymaga komentarza. Świadczy on o jakże “wysokim” poziomie serialu.
Ale dobra wiadomość dla przeciwników serialu – 5 czerwca został wyemitowany ostatni odcinek czwartej serii serialu. Może TVN w jakić mądry sposób wypełni lukę po tym filmie.
A zła wiadomość dla tych, którzy kochają ten serial ponad życie i są gotowi wieszać na mnie psy za moje posty na temat tego filmu – jest nas (czyli przeciwników serialu i trzeźwo myślących ludzi nie dających się omamić takim serialem) więcej:http://slawek34.blog.onet.pl/2,ID192794783,index.html.
Kolejna koleżanka poprosiła o pomoc z jej nowym laptopem, na którym był zainstalowany Windows Vista. Ponieważ system jej się nie spodobał, postanowiła go zmienić na Mandriva bo “Linux jest fajny” (tak powiedział jej kolega). Więc kolega zainstalował jej Mandrivę, ale laptop był nowy, dużo sterowników brakowało i nie dało się tak pracować. No to próba z Ubuntu. Sytuacja ta sama. Czas więc na stary sprawdzony Windows “iks-pe”. Niestety kilkukrotna próba instalacji spełzła na niczym, więc laptop przyniesiono do mnie.
Instalacja Windowsa XP zatrzymywała się w momencie wyboru dysku do zainstalowania. Instalka nie wykrywała żadnego dysku (dysk był podłączony pod SATA a instalka nie miała do nich sterowników). Pomogłoby dołączenie sterowników do instalki, ale czas naglił. Wystarczyło więc wyłączyć w BIOSie opcję rozszerzonej obsługi SATA i instalka ruszyła.
Po zainstalowaniu OS’a okazało się że brak sterowników do większości urządzeń. No to jazda na stronę HP i szukamy sterowników do HP Pavillion 6200 (tak pisało na naklejce pod spodem). Ściągamy, instalujemy i… nie działa
Ale hola hola. Drobnym maczkiem na stronie HP napisano żeby dokładnie sprawdzić numerację model. Okazuje się, że na naklejce napisano model 6200, ale podtyp modela wskazywał na model 6000. Więc ściągamy kolejne sterowniki. Parę urządzeń zadziałało (karta sieciowa bezprzewodowa, modem), reszta (karta sieciowa, karta graficzna) już nie. Dalsza walka ze sprzętem wkrótce…
Generalnie nowsze modele HP Pavillion zostały przygotowane pod Vistę. Jest support tych laptopów pod Windows XP ale wiąże się to z kosztami płyty z licencjonowanym systemem przygotowanym specjalnie pod te laptopy. Strona HP jest uboga w starsze drivery i bardzo chaotycznie zorganizowana. Sterowników zazwyczaj trzeba szukać według funkcjonalności (karta sieciowa) a nie według modeli (karta sieciowa w modelu XXX).
Jeszcze dobrze się w Polsce nie rozwinęło Web 2.0 a już powstaje Web 3.0
Młodzież znudzona serwisami: “łeb-dwa-zerowymi” stworzyła alternatywę:
Oto przepis jednego z blogerów:
1. Robimy stronę, np. bloga, ale można także tradycyjnie (HTML)
2. Drukujemy stronę na drukarce (to ważne, bo nie wolno robić screenshot’ów)
3. Skanujemy wydruk (robimy jpg’a)
4. Wrzucamy do internetu (stonka gotowa)
Tak jakby im mało było blogów…
Ps. Dzisiaj pierwszy raz użyłem trackbacka. Ciekawe narzędzie ale chyba już nie “trendy” i “dżezi” bo jeszcze Web 2.0
Wielokrotnie zdarzało mi się odzyskiwać dane po padzie systemu i zazwyczaj nie było problemów. Jednak długi weekend majowy był obfity w przygody z jednym dyskiem. Zostałem zawezwany do koleżanki “bo system nie uruchamia się”. Wziąłem lekki i ciężki sprzęt diagnostyczny.
Na miejscu okazało się, że system restartuje się jeszcze zanim dobrze się uruchomi. Więc przystępujemy do dzieła. Niestety przeszkody od samego początku
- napęd DVD nie czyta płyt. Po przeczyszczeniu soczewki nadal nie działa
- nie ma mowy o wystartowaniu z pendrive
- start z dyskietki startowej Windows 98 nie pomógłby bo system plików oparty na NTFS a wszelkie narzędzia miałem na płytce która nie chciała zastartować
Wymontowałem wiec dysk i wziąłem do domu. Niestety z racji posiadania laptopa nie było możliwości podłączenia go i odzyskania danych samodzielnie (nie mam jeszcze przejściówki ATA – laptop) więc poprosiłem o pomoc znajomego. Znajomy podłączył dysk, włączył odzyskiwanie danych z dysku. Rano dane odzyskane. Wystarczyło tylko nagrać je na płytę. Niestety rano awarię spotkał dysk macierzysty w komputerze kolegi. Więc zamiast odzyskiwać dane z jednego dysku trzeba było odzyskać z drugiego i ponownie z pierwszego. Podłączyłem więc dysk do innego komputera stacjonarnego, a mój laptop przez sieć z tym komputerem celem ściągnięcia danych i nagrania ich na płytę. Dane odzyskałem. Niestety dnia następnego dysk na moim laptopie nagle dostał cudownego “rozpartycjonowania” się i przyszło mi odzyskiwać dane z mojego dysku.
Takim sposobem z jednego odzyskiwania danych zrodziły się trzy. Do dzisiaj się zastanawiam co za fatum wisiało nad tym dyskiem, że dwa poboczne napędy musiały na tym ucierpieć… Na szczęście historia skończyła się happy endem – wszystko odzyskano.
Zaczyna się długi weekend. Z tej okazji wszystkim życzę udanego wypoczynku. A tym, którzy będą pracować, przyjemnej pracy. Wy też kiedyś odpoczniecie
Święta, święta i po świętach
Najadłem się, odpocząłem i czas wracać do pracy. Dopiero dzisiaj pozbierałem się i udało mi się coś naskrobać na blogu. Choć jakoś nikt nie tęsknił za postami…
Dzisiaj lekki temat przemyśleń. A mianowicie: o zakupach przez Internet. O zakupach dość specyficznych, bo specyfików leczniczych o specjalnym zastosowaniu czyli przeciw impotencji. O tym, że obecnie najczęstszym spamem jaki dostajemy do skrzynek e-mailowych są reklamy specyfików na impotencję, kredytów i akcji nie ma co dyskutować. Zna to każdy. Ale co kryje się pod ofertą firmy sprzedającej niebieskie tabletki przekonajcie się sami na podstawie poniższego filmu:
Chyba powoli zaczynam być przeciwko sprzedaży leków przez Internet, o których było ostatnio głośno. Nawet tych bez recepty…
Wszystkim znanym i nieznanym czytelnikom bloga składam takie oto życzenia świąteczne:
Nie będę pisał wierszyków o jakichś kurczakach, zajączkach czy innych zwierzątkach bo to nie ich święto… Wzamian prosto z serca życzę przede wszystkim spokojnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w gronie rodziny oraz aby nowozmartwychwstaly Chrystus zagościł w Twoim sercu. Smacznego Święconego i suchego Śmigusa Dyngusa bo nikt nie lubi być mokry, w szczególności gdy pełno wodnego huligaństwa dookoła…
Podczas Świąt nie będzie czasu pisać – czas ten chcę spędzić z rodziną z dala od komputera. Wam też tak radzę… Do następnego posta już po Świętach. Pa
Nie, nie, blog nie został shakowany
choć miał być. Dostałem info od jednego znajomego, że mój blog jest na celowniku hakerów. No cóż, exploitów i dziur w skrypcie WordPress pełno, więc i możliwości “popsucia” niemało. Dostałem czas do środy. Przedwczoraj pogrzebałem trochę w kodzie. Jak widać blog nadal stoi. Pytanie – czy hakerzy odpuścili czy jednak mi się udało?
Pewnie to drugie, ale ważne że blog nadal działa
Do następnej notki…
“Wczoraj policjanci z Zespołu do Walki z Przestępczością Internetową Sekcji do Walki z Przestępstwami Gospodarczymi Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie zatrzymali trzech studentów jednej z koszalińskich uczelni. Zatrzymani studenci byli administratorami akademickiej sieci internetowej HUB w sieci DC. działającej na terenie akademików. W ramach tej sieci funkcjonował Hub sieci DC++, w ramach której udostępniano łącznie 35 tysięcy gigabajtów danych, które można zmieścić na 54 tysiącach płyt CD w większości zawierające bezprawnie kopiowane utwory.Jak informuje Głos Koszaliński do akademików weszło około 100 policjantów z z Sekcji do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie i Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie wspólnie z funkcjonariuszami Straży Granicznej z Darłowa przedstawicielami ZPAV I FOTA. Nalot miał miejsce o 6.00 rano, dokonano przeszukań u 40 ustalonych użytkowników “Huba”, łącznie zabezpieczono 10 komputerów typu laptop, 1 jednostkę centralną komputera, 60 dysków twardych.
Zawartość zabezpieczonego sprzętu komputerowego zostanie sprawdzona przez biegłych z zakresu informatyki. Jak twierdzą policjanci z Sekcji do Walki z Przestępczością Gospodarczą działalność studentów trwała od około 3 lat. Za rozpowszechnianie cudzych utworów muzycznych, fonogramów i wideogramów grozi nawet do 2 lat pozbawienia wolności.
Nalot wywołał zaniepokojenie władz uczelni, Kolegium Rektorskiego Politechniki Koszalińskiej, które opublikowało oświadczenie o następującej treści:
Wyrażamy głębokie zaniepokojenie działaniami koszalińskiej policji przeprowadzonymi w dn. 17.04.2007 r. na terenie osiedla akademickiego przy ul. Rejtana w Koszalinie. Wejście funkcjonariuszy do akademików nastąpiło z naruszeniem prawa – bez wymaganego przepisami Ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym wezwania rektora (art. 227), a także niezgodnie z zawartym pomiędzy Komendą Miejską Policji w Koszalinie a Politechniką Koszalińską porozumieniem w sprawie współpracy. Takim postępowaniem policja naruszyła autonomię i suwerenność uczelni wyższej, zagwarantowane prawem i tradycją. Sprawą zajmie się w dn. 18.04.2007 r. Senat Politechniki Koszalińskiej. Rektor prof. Tomasz Krzyżyński nie wyklucza interwencji w tej sprawie u Komendanta Głównego Policji oraz zawiadomienia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.”
Akcja policji zatacza coraz szersze kręgi. Coraz więcej oburzonych ludzi tak drastycznymi w skutkach i w formie sposobami na ukrócenie piractwa w Polsce. Według mnie taka forma walki z piractwem prowadzi donikąd, a wręcz robi więcej szkody niż pożytku. Należałoby zacząć od następujących rzeczy:
- dostosowania cen oprogramowania do możliwości finansowych Polaków (system operacyjny i pakiet biurowy Microsoftu przewyższają ceną koszt sprzętu)
- opracowania aktualnego i sensownego prawa związanego z obrotem oprogramowaniem i ochroną praw autorskich twórczości audio-wizualnej (w chwili obecnej nie mogę nawet zgrać sobie z płyty CD utwór do formatu MP3 żeby legalnie sobie go odsłuchać w MP3 playerze!)
- stworzyć legalne i tanie metody pozyskiwania muzyki czy filmów (najlepiej płatne od sztuki i w dowolnym formacie wyjściowym wybranym przez użytkownika – np. muzyka jako MP3 a film jako DivX). Kasety magnetofonowe odeszły do lamusa, płyty CD również już powoli znikają z użycia. Dlaczego więc potentaci fonograficzni dalej sprzedają płyty CD a nie sprzedają pojedynczych utworów? Czy ktoś tu nie myśl, czy może lepiej sprzedać całą płytę z jednym wartym odsłuchania utworem i resztą “zapychaczy” za konkretna kasę zamiast jednego utworu za ułamek ceny płyty? Sami rozstrzygnijcie.
Niewielu ludzi wie, że 3% każdej czystej płyty CD, kasety VHS czy magnetofonowej i 5% ceny nagrywarki czy odtwarzacza MP3 zawiera w sobie opłatę na rzecz ochrony artystów. To takie zabezpieczenie na wypadek gdyby powyższe nośniki czy urządzenia były wykorzystane w niecnych celach piracenia.