Odzyskiwanie danych czyli droga przez mękę
Wielokrotnie zdarzało mi się odzyskiwać dane po padzie systemu i zazwyczaj nie było problemów. Jednak długi weekend majowy był obfity w przygody z jednym dyskiem. Zostałem zawezwany do koleżanki „bo system nie uruchamia się”. Wziąłem lekki i ciężki sprzęt diagnostyczny.
Na miejscu okazało się, że system restartuje się jeszcze zanim dobrze się uruchomi. Więc przystępujemy do dzieła. Niestety przeszkody od samego początku
- napęd DVD nie czyta płyt. Po przeczyszczeniu soczewki nadal nie działa
- nie ma mowy o wystartowaniu z pendrive
- start z dyskietki startowej Windows 98 nie pomógłby bo system plików oparty na NTFS a wszelkie narzędzia miałem na płytce która nie chciała zastartować
Wymontowałem wiec dysk i wziąłem do domu. Niestety z racji posiadania laptopa nie było możliwości podłączenia go i odzyskania danych samodzielnie (nie mam jeszcze przejściówki ATA – laptop) więc poprosiłem o pomoc znajomego. Znajomy podłączył dysk, włączył odzyskiwanie danych z dysku. Rano dane odzyskane. Wystarczyło tylko nagrać je na płytę. Niestety rano awarię spotkał dysk macierzysty w komputerze kolegi. Więc zamiast odzyskiwać dane z jednego dysku trzeba było odzyskać z drugiego i ponownie z pierwszego. Podłączyłem więc dysk do innego komputera stacjonarnego, a mój laptop przez sieć z tym komputerem celem ściągnięcia danych i nagrania ich na płytę. Dane odzyskałem. Niestety dnia następnego dysk na moim laptopie nagle dostał cudownego „rozpartycjonowania” się i przyszło mi odzyskiwać dane z mojego dysku.
Takim sposobem z jednego odzyskiwania danych zrodziły się trzy. Do dzisiaj się zastanawiam co za fatum wisiało nad tym dyskiem, że dwa poboczne napędy musiały na tym ucierpieć… Na szczęście historia skończyła się happy endem – wszystko odzyskano.
Odzyskiwanie danych jak sam się przekonałeś nie jest prostą rzeczą.